W Skopje (znanym również jako Scrabie) chodziłam w krótkim rękawku (przez chwilę, ale jednak) - to niezaprzeczalny znak, że wiosna już blisko. A potem wróciłam do Strugi. Nie, żeby był upał, ale spokojnie można było już śmigać w trampkach, bez czapki i w lżejszej kurce.
W sobotę obudziłam się z rana i stało się. Wyjrzałam za okno. A tam - biało. Wszędzie biało. Białe góry (to jeszcze nic, ale) białe chodniki, biała ulica. Jak na starym prześwietlonym filmie. Miałam nadzieję, że jeszcze śnię. Niestety!
Wygląda na to, że Bóg zapomniał o Strudze, zapomniał zarządzić u nas wiosnę...
Tak tak, oto wiosna w Strudze...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz