sobota, 17 lipca 2010

Still "online"

W skrócie można powiedzieć tak: Marta pojechała, John, pojechał, przyjechała Laura. Nie było tej osoby, która akurat wtedy POWINNA być. Prawdziwe życie, jak się okazuje, nie może żyć beze mnie i dopadło mnie w nie najlepszym momencie. Znowu spróbowałam wszystkim zrobić dobrze, oprócz siebie. Nie mam swojego kąta. Powoli dochodzę do siebie. Powoli. Bo najważniejsi są ludzie wokół. Czy tak ma być? Czy tak powinno być? Przecież to moje życie. Circumstances - okoliczności, niezależne. Czy mogłam zrobić inaczej? Moglam. Czy byłabym zadowolona? Nie. Powinnam przejść przez to wszystko, wypluć, wyrzucić - nie mam kiedy, nie mam jak. Circumstances.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz